...
Pamiętam drobiazgi.
Prochy babci Kingi wiózł Elvis.
Nie żartuję – biała, amerykańska limuzyna miała taką rejestrację.
Kowbojski kapelusz na trumnie teścia, sterczący niczym okazały borowik.
Zalaminowana laurka dla przyszywanego dziadka Miecia od Be.
Przywieziony z Chorwacji kamyk, który spoczął w ostatniej kieszeni Marka.
Zimny mikrofon, który ściskałam na pogrzebie cioci, aż zbielały mi palce.
Piasek z lekkością śniegu sypiący się na trumnę córeczki.
Dziś również drobiazg:
szare obcasy mamy 5-letniej Patrycji. Bezczelnie proste pod bezradnie uginającymi się, drżącymi kolanami.
Nieśmiertelne.
.
[682]. XI dzień radioterapii.
36 min temu

6 komentarze:
Z pogrzebu mego synka pamiętam, jak biała róża zsunęła się się z trumny kwiatem w dół... Takie drobiazgi siedzą potem jak zadry za paznokciami całe życie..
Pięknie piszesz o najtrudniejszych rzeczach.. tak pięknie, że czasem profanacją wydaje się komentarz..
lorely.blog.onet.pl
Minęło prawie 20 lat od śmierci dziadka. Babcia jak o nim mówi ciągle ma łzy w oczach. Na pogrzebie nie płakała. To zapamiętałem.
A mogę spytać jak ma się ma się Patrycja, której zmarła Mama?
pozdrawiam,
maggiebb.blogspot.com
Maggie, mnie się zdaje, że to Patrycja umarła...
Patrycja zmarła.
zorka
Faktycznie nie doczytałam uważnie do końca...
To jeszcze gorzej- z perspektywy mamy patrzę.Ech, ta wszechobecna śmierć, nie daruje nawet dzieciom.
Prześlij komentarz